oczywiście, mam tu na myśli przeszłe wcielenia- ich wpsomnienia...
Czasami mi się wydaje, że naprawdę wiem, kto kim był w moim poprzednim życiu- np.ojciec. Nie ma mi bliższej osoby na ziemi, nie musimy nawet rozmawiać- dosłownie rozumiemy się bez słów. Uważam, że był moim bratem... i chyba zginął rpzeze mnie, ponieważ teraz troszczę się o niego jak o nikogo. Ciąglę się o niego boję i martwię. Staram się cały czas dbać jak najlepiej, jakbym chciała mu zrekompensować swój błąd...
Mojej matki nie znałam nigdy wcześniej. Jest mi zupełnie obcą osobą i nie mam z nią żadnych powiązań.
Babka? Chyba była moją matką.. ale nie wiem. Może przyjaciółką? Czasem mi się z nią rozmawia tak dobrze, na tematy o których nigdy nie myślałam, że będę rozmawiać z rodziną(jak np. właśnie te duchy).
Wydaje mi się, że jeden z moich byłych chłopaków był moim mężem kiedyś... ale musiało być to danwo, gdyż on o tym niepamięta. Gdy jestem z nim czuję dziwne połączenie dusz... Rozumiem każde uczucie i przeżywam je razem z nim, jakby było moje.
Niestety coś nam musiało popsuć związek.. co? nie mam pojęcia.. ale i w tym życiu zrobiłam błąd i nam się nie udało... mam nadzieję, ze jeszcze będziemy mieli szansę.
Najgorsze jest widzieć własną śmierć itego się boję, że ją ujrzę...
Moja sąsiadka chyba była moją babką. Kiedy przez pare miesięcy nie dawała znaku życia myślałam, że umarła.. tak mi ciężko było bez niej.. mimo, że jakoś specjalnie dobrych kontaktów nie mamy..
Wiem też, że żyłam w neidawnych czasach... chyba 60/70. Musiałam jednakże umrzeć młodo i nie wiem czemu tak szybko tu wróciłam.. dlaczego? Bo cały czas nie umiem tu żyć.. nie mogę się rpzyzwyczaić! to nie mój świat... moje życie zatrzymało się w latach 80... nie umiem się pogodzić ze wszytskim, co nowe.
Nie mam pojęcia jednak jak umarłam
Przeczytałam gdzieś, że jedna dziewczynka miała traumę i całe życie chowała jedzenie po katach, mimo, że rodzina nie byłą aż tak biedna.
Ciągle nie chciała opuszczać na krok matki i bała się obcych. Po terapii hipnozy okazało się, że w poprzednim wcieleniu jacyś ludzie porwali ją i jej matkę, które umarły z głodu. Ciekawe, nie?
Ja nie mam takich traum, tj.panicznie boję się katastrof... ale każdy tak ma. Boję się najbardziej katastrof samolotowych, bo z nich sie niewychodzi..
Boję się utopić, udusić- to wszystko co związane uduszeniem. Miałam nawet sen, który tu opiszę.
Głównym wątkiem był oto, że ktoś podłożył bombę pod moją podstawówkę(nie wiem czy ci Gabi o tym mówiłam,ale byłaś ze mną w tym śnie).
Przez cały czas uciekałam i spotykałam czasami jakieś osoby z gimnazjum. Byłam w jakimś zimnym, białym muzeum. Chciałam się schować, ale mnie dojrzeli ochroniarze i kazali wyjść spod stołu
(Gab- spotkałyśmy panią Olczyk xP)
Potem jakimś cudem ta odegłość nie miała znaczenia, bo znalazłam się w domu... i przy mnie byłaś ty i p.Olczyk(nasza nauczycielka od angielskiego).
Powiedziałą, żebyśmy się nie bały i brały głębokie oddechy.
I odliczałam... 10....9....8....3...2... nic nie było, bo wybuchu słychać nie było. Pierwsza uległa Gabrysia, a z panią to nie wiem co.. starałam się mimo bomby i trucizny w powietrzu oddychać 'połówkami' oddechu... poczułam jak mi go brakuje... i co mnie zdziwiło- nie zaczęłam się dusić, tylko delikatnie oddychać coraz mniej płynnie, jakby odlatywać z ciała.
I już. obudziałam się.












